Pakoštane i Vransko Jezero.

We wrześniu 2015 po raz trzeci odwiedziłem Pakoštane, tym razem zabrałem ze sobą rower aby motywował mnie do ruszenia tyłka z plaży. Cudowne właściwości roweru zadziałały i udało mi się w ciągu tygodnia zrobić kilka przejazdów w trym dwa całodzienne. To niewielkie miasteczko, wciśnięte pomiędzy Adriatyk i słodkowodne jezioro Vransko Jezero, jest wprost idealne dla rowerzystów. Oprócz wielu nadmorskich ścieżek rowerowych mamy do dyspozycji kilkadziesiąt (a może nawet kilkaset) kilometrów szlaków rowerowych dookoła jeziora Vransko. Trasy przepiękne, tereny też, bo okolice jeziora park narodowy.

Ale nie samym rowerem i rakiją człowiek żyje i tu miłe zaskoczenie bo miasto mimo tego że jest ciche to ma kilka miejsc gdzie można wieczorem odpocząć po ciężkim dniu na plazy ;). Wieczorne życie barowo restauracyjne skupia się w okolicach rynku i wzdłuż nabrzeżnej promenady. Barów, knajpek i restauracji moc, każdy znajdzie coś dla siebie. Na obiady polecam szczególnie mocno konobę „Galija”, nie jest droga, jedzenie pyszne a do tego w porze obiadowej (14:00 – 17:00 o ile dobrze pamiętam) maja „happy hours” kiedy można zjeść oryginalny i przyzwoity obiad + piwo za około 50-70 kun.

Miasteczko mogę spokojnie polecić rodzinom z dziećmi. Ponadto plaża miejska jest świetnie przygotowana, cała wysypana drobnymi kamykami, nie ma na niej ostrych skał które stwarzałyby zagrożenie. Tych którzy obawiają się zgiełku nocnego życia, spieszę uspokoić. Nie obawiajcie się hałasów, miasteczko jest dość rozległe i mimo tego że życie w nabrzeżnych knajpkach tętni do późnej nocy to łatwo znaleźć kwaterę z dala od centrum miasta.

Poniżej kilka fotek i kawałek filmu ze ścieżki rowerowej.

LINK DO FILMU